9 sty 2013

Posted by MajorMistakes Posted on 13:31 | 10 comments

What's in a name?

Byłam w tej luksusowej sytuacji, że częściowo wychowywali mnie dziadkowie. Przesiedziałam u nich X godzin, pożarłam X bułek z miodem oraz innych, jeszcze gorszych dietetycznie posiłków i dostałam X prezentów z-okazji-albo-i-bez okazji. Rozpieszczali swoje wnuki w ostatnim względzie straszliwie, może dlatego do czasów współczesnych nie dożyło zbyt wiele moich zabawek.
A, przepraszam- dwa razy urządziłam prawdziwy exodus tych lepszych, powędrowały na oddział pediatryczny więc jestem częściowo usprawiedliwiona.
   Mamma należała do zupełnie innych dzieci-jej zabawki w stanie dobrym/bardzo dobrym dotrwały do wczesnych lat osiemdziesiątych, żeby zostać zamordowane przez moją starszą Sis. Nie wszystkie na szczęście-babcia w przebłysku geniuszu ukryła kilka w szafie. Dzięki temu mogę zaprezentować pierwszą lalkę mojej Mammy!!! Zdradzę sekret, Mamma twierdzi, że lalka ma już pięćdziesiąt lat :)





Nikt by nie powiedział, że reanimowałam ją w Święta przy pomocy skarpetki "stópki", drutu oraz biedronkowego płynu do demakijażu, prawda? Nnoo...przynajmniej nie widząc zdjęć z bliska.


 Lalka nieco nadużyła kabiny w solarium i stąd jej pomarańczowy kolor. Drzewiej nie wiedziano o zgubnym wpływie promieni UVA. Zdecydowanie jest ręcznie malowana i to nie przez Rafaela... Za to ma piękne oczy.



Włoski w kiepskim stanie, ale nie będę przy nich nic dłubać bo klejone. Zastanawiam się, czym można ten klej zmyć-bez uszkadzania jej pyszczka? 
Z szafy wygrzebałam jej oryginalny, krakowski strój, ale wymaga on wyczyszczenia i solidnej naprawy, więc na razie lalka pozuje w sukience po drugiej lalce Mammy (debiut w tym roku).


 


Miała na imię Joasia, ale nowy właściel, nowe imię. Powitajmy więc Różę. 
Postaram się ją traktować dobrze, kto wie? Może się jednak rozmnożę i przekażę ją dalej :)


In-Joy

7 sty 2013

Posted by MajorMistakes Posted on 17:18 | 2 comments

Idzie nowe

Nowy rok, czyli czas na zmiany i przemyślenia.
*Pilnie pracuję nad przywróceniem jako takiej równowagi w moim stadzie, 
ale przewaga płci umownie uważanej za piękną jest MIAŻDŻĄCA. A pomyśleć, 
że zaczynałam od parki...
*Koniec z ciągłą dostawą nowych egzemplarzy, bo sprawa mnie przerosła-dosłownie-i pudło z lalkami leży tuż pod sufitem.
*Czas zainwestować w ciałka, które bardziej sprzyjają pozowaniu oraz ubranka 
i dodatki-tych nigdy nie za wiele. Przyda się też na kilka stojaków, żeby moje lalki nie podpierały ścian.
*Najwyższa pora na lepsze zdjęcia- stada rozmytych "artystycznie" słit fotek nie wyglądają atrakcyjnie...

      Na blogu pojawiła się też strona, na której lalki czekają na swojego nowego właściciela :)

A teraz SPAAAAAAM zdjęciowy. Obiecałam sobie, że pojawi się więcej zdjęć mojej Imogene, lalki ze stajni Wildflower Dolls. Dodatkowo próby uczłowieczenia Pocahontas i Victoria z SG. 





 Imo prezentuje elegancki rozkrok...


 In-joy

17 gru 2012

Posted by MajorMistakes Posted on 00:25 | 3 comments

The Lady is a Vamp

Grudzień, miesiąc impulsywnych zakupów, nieprzewidzianych wydatków
i nostalgicznych wspomnień. Pod wpływem tych ostatnich zaczęłam grzebać w poszukiwaniu muzyki z lat 90 i  odświeżyłam znajomość z paniami ze Spice Girls.
   Łooo, jak sobie przypomnę te czasy...Numer Bravo* był na wagę złota, każda strona starannie obejrzana, zdjęcie idolek, artykuł wycięte i wklejone do specjalnego zeszytu, teksty piosenek pracowicie przepisywane... Na swoje usprawiedliwienie miałam tylko wiek oraz brak internetu.
  Ale tego, co kupiłam jakiś czas temu nie mogę zrzucić na młodzieńczą głupotę- obwinię więc przeklęty grudzień oraz GIRLS POWER!




Nie będę pisać, którą spicetką byłam podczas zabaw, ani jakie piosenki śpiewałam trzymając dezodorant siostry w łapie...Za to pochwalę się prywatnym zespołem Spice Girls-sztuczne i plastikowe tak samo jak moje niegdysiejsze idolki :P
Po przyjściu dziewczyn naszły mnie takie myśli: zawsze kupować od osób niepalących oraz stare lalki mają kruche szyjki.
W skrócie: Emma ma ułamaną szyję a włosy rudej to jedna wielka rozpacz, ale mimo to jestem raczej zadowolona.
   Każda z lalek dostała własnego head molda i muszę przyznać, że są podobne do oryginałów, mają fajny, nie przerysowany makijaż, roześmiane facjaty 
(ok- wyłączając Posh Spice ale to kanoniczne), kiepskiej jakości włosy i takie ot ciałka. 
Ubranka jak ubranka ale na szczególną uwagę zasługują buty. O dollo, to dlatego nie chcę powrotu szalonych lat 90-tych...

   Viva forever...butki na platformach.


 Jesteście gotowi? Siedzicie?


.
.
.





Cieszę się, że mogłam obejrzeć z bliska Spicetki, ale nie ukrywam, że te mniej bliskie mojemu sercu będę starała się pchnąć w świat. Widać w roku 2012 girl power to nieco  Too much...





 In-joy






* Artykuły  na "te" tematy cnotliwie zaklejałyśmy z przyjaciółką kolorowym papierem. True story.

5 gru 2012

Posted by MajorMistakes Posted on 16:32 | 2 comments

Mysz-masz

Śniegu napadało tyle, co kot napłakał (i dobrze, pamiętam jeszcze dantejskie sceny sprzed kilku lat, kiedy ewakuowano oddział neonatologiczny, bo w wyniku ataku zimy padła elektrownia), ale mnie jakoś tak świątecznie natchnęło.
Mając za dużo czasu i sentymentalny nastrój, wyprodukowałam króliko-mysza. 
Jak na prototyp, to otrzymała zadziwiająco wiele szczegółów-na przykład metkę, o! Ogona brak...ale za to ma eleganckie wypchanie (ryż basmati).




Krok po kroku, krok po kroczku,
Skacze sobie mysz,
Skacze sobie wzwyż,
A gościńcem idą chłopi
Szukać szczęścia lub czasopism.
Idą święta, idą święta...

Karp IV 
słowa: Artur Andrus


Gdybym nie zdążyła, zapomniała albo została odcięta od internetu...wszystkim odwiedzającym i ich rodzinom życzę spokojnych Świąt.

In-joy

3 gru 2012

Doszło, doszło! Prezent na Mikołajki od mojej współlokatorki 
(macham w tym miejscu łapeczką) doszedł i został wybebeszony. 



Od razu pognałam na Allegro w poszukiwaniu kolejnej hajglamki, ale zdrowy rozsądek chwilowo zwyciężył. Na razie poprzestanę na parce lalek-pająków.
Ruda Julia mieszka ze mną od tygodnia, ale dopiero dzisiaj rano zaczęłam dłubać 
i montować jakieś zdjęcia (sesją tego nie nazwę). 


Oto jest Julia

 

Getry pokryte są dziwnym brokatem, który z trudem daje się oskrobać.Wrodzona skromność nie pozwala mi opisywać gestów, jakie się wtedy wykonuje.


Małe porównanie dziewczyn. Julia ze swoimi lokami jest zdecydowanie bardziej efektowna, ale ja wciąż nie przestaję zachwycać się Aleksą. 

***


A grudzień niestety oznacza sporo zaliczeń-czyli czas na naukawe spotkania. 


 Które w moim przypadku zazwyczaj kończyły się jakoś tak:

  
-A wiesz co mnie wkurza najbardziej? To, że na zdjęciach z profilu mój nos zupełnie znika!


Pytanie: podobno na lalki Hi! Glamm pasują ubranka Bratz. Czy ktoś może jest skłonny do eksperymentu?

In-joy