9 mar 2016

Posted by MajorMistakes Posted on 23:57 | 13 comments

Miły boję się twoich powrotów

Odblokowałam bloga. Przez pewien czas chciałam mieć chwilę dla siebie, i lalkowe hobby traktowałam na pół gwizdka. Postaram się ponadrabiać zaległości i przejrzeć Wasze wpisy.
Czas spędzony interesująco, starałam się ustalić czy moja kolekcja ma jakiś kierunek. Na razie ważą się losy EAH, kilka Kayli potraciło głowy.
Znajdzie się może chętny na ciałka basic kenów? Mam dwa do wydania :)


Wyciągnęłam z pudełka Sakurę, co skończyło się dwojako: zafundowałam lalce chwilę z aparatem, oraz zakupiłam jej siostrzyczkę. Cała bieda z Toffee, że mają mało ruchome łapki. Ich ciałka są jak u pluszowych misiów- chociaż widziałam ciekawe hybrydy.

Siostra to Hellboy, naprawdę ciekawa lalka- ale jakoś nie jestem do niej przekonana, jeszcze zobaczymy jak z nią będzie, więc nie zasłużyła na sesję.
Taki tam post.














2 lut 2016

Posted by MajorMistakes Posted on 20:28 | 6 comments

Wyzwanie Faktura




Zaczęły się rozmowy o wypełnianiu zeznania podatkowego (yay! Moje pierwsze- w dodatku prawdopodobnie będzie zwrot bo nyndza, jak to u lekarza ociekającego złotem:))
Czyli Ci bardziej wtajemniczeni gromadzą faktury (see what I've done here?), a ci mniej liczą dni do kwietnia. Spam zdjęciowy Leoną, bo jest śliczna. Bardzo zróżnicowane zdjęcia robione niemal z tego samego kąta, ale robiłam je na parapecie, stąd niezłe światło i wąska przestrzeń życiowa. Poza tym mam chorego współlokatora w pokoju i trzeba było się streszczać.
 Chciałam też zauważyć, że odkąd używam statywu zdjęcia bywają ostre, a czasem nawet złapię dobre oświetlenie, o!

7 sty 2016

Posted by MajorMistakes Posted on 19:22 | 12 comments

Wild flower, star of my dreams, the most beautiful thing

Są tacy, którzy swoją kolekcję planują starannie, a każdy zakup przemyślą kilka razy. Otóż ja do tego zacnego grona nie należę- całe moje zbieranie zaczęło się od okrzyku "jakie one ładne! Chcę!!!1", i tak to się teraz giba.

Pierwszą kupiona przeze mnie lalką była Imogene od Wildflower (model Maya), która fizycznie pojawiła się w mojej kolekcji (zawsze trochę mi głupio kiedy używam tego dużego słowa na określenie paru kartonów z trupkami) jako druga.

Teraz, po kilku latach dołączyła do niej Leona (model Maylee). Twórczyni lalek Andrea podczas dopinania szczegółów była odrobinę przerażona wizją Azjatki w burza loków, ale ja obeznana w tajnikach KPOPu (KLIK KLIK2 KLIK3 KLIK4 KLIK5 ) wiedziałam, że rude jest piękne.

Nie trafiają do mnie za bardzo pretensje do białej dziewczyny- czy też właśnie Azjatki- o robienie sobie warkoczyków czy noszenie fryzury chola. Może dlatego, że wychowałam się w jednorodnym środowisku i nie zrozumiem takich bolączek? Albo środowisku, z którego ehm, kulturą nie bardzo się utożsamiam (czy jednak można uznać za część kultury siedzenie w dresie pod sklepem z piwkiem)? A może chodzi o to, że strój, fryzura czy biżuteria, to po prostu część kultury, w dodatku najmniej istotna? Za to w ten sposób możemy komuś zupełnie zielonemu przekazać część naszej tradycji. Wizja małej Japonki prygającej w stroju kujawskim czy muszyńskiego dziecka uczącego się poloneza nie wydaje mi się obrazoburczy, tylko sympatyczny. Że to powierzchowne? A pewnie! Życie jest krótkie, ofert mnogo, a ludzie nie pingwiny- może turysty nie interesuje złożona
i skomplikowana historia naszego kraju, natomiast szeroko rozumianą cepelię z chęcią
i zainteresowaniem obejrzy? I może (jestem optymistką w tej kwestii) od tej pory Polska nie będzie krajem "polskich obozów", Oświęcimia czy Walesy i paskudnej pogody, ale też bajecznie kolorowych strojów regionalnych oraz ciekawej muzyki?
Oczekiwanie, że każdy, kto z lekka choćby zainteresuje się obcą kulturą będzie od razu zagłębiał jej tajniki jest no... naiwne dość. A jeśli nie będzie nawet takiego płytkiego zainteresowania (bo płytkie nie pozwala na docenienie kultury w pełni), to zostajemy z tłumem siedzącym w swoim bezpiecznym błotku. Zadowolonych, nie wystawionych na nowe bodźce. Powiedzenie "w dupie byłeś, gówno widziałeś" nie jest komplementem, prawda?

No nie wiem, takie tam moje przemyślenia, nie do końca uformowane. A teraz LALKY!










(Nie kupujcie niebieskich spodni na Ebayu, są zbyt małe dla Barbie i pozowanie jest mocno ograniczone)

19 lis 2015

Posted by MajorMistakes Posted on 21:03 | 16 comments

Dramatyczny koniec ;)

Szybki post, pozbywam się lalków:
Na pierwszy ogień idą:

Mei Tonnera, makijaż firmowy. Lalka przyszła do mnie POTWORNIE poplamiona, ale po potraktowaniu bezacne plamy schodzą. Zainteresowanych zapraszam na maila po zdjęcia. SPRZEDANA

Arizona Moxie z peruką, naga. HOLD

MyScene Nolee back to school, Westley Golden Bling, Chelsea Splashy chic, Nia Pop Dance na zastępczym ciałku Hobbit.

Może znajdą się chętni na główkę Tris z Niezgodnej (długie włosy) i DOTW princess of Ireland?

Robecca z klejem we łbie, zdjęcia dla zainteresowanych na maila. Ciałko trochę ruchliwe, ale trzyma pozy.

Kayla ff i Kayla Cali girl (na baaaardzo rozklekotanym ciałku), obie po 10 złotych. Włosy do wymiany, bo kreatywny fryzjer. HOLD

Książka Szyjemy pluszowe misie, stan bdb-15 złotych.

Pozbywam się też dwóch organizerów- w teorii organizować miały śrubki, w praktyce skończyło się na lalkowych butach. Takie coś i takie coś. Ktoś chętny?


I smoki z jogurtów Miami: biało-niebieski, granatowy z grzebieniem na szyi x3 do wydania.

19 paź 2015

Posted by MajorMistakes Posted on 20:09 | 14 comments

Wyrodna matka

Swego czasu na dollsforum wypłynęła sprawa Pullipów ubieranych w skarpetki
(całość TUTAJ, sporo ciekawych spostrzeżeń). Jako że kroczę nie do taktu postanowiłam pójść krok dalej i przyodziać trochę Mono.
Mono ma już czapeczkę (stara, ale czysta skarpeta, bóg lalek przewraca się w grobie 
i miota klątwy na moich potomków do piątego pokolenia wzwyż), hipsterski szalik (taż sama skarpetka, klątwa sięga połowy XXII wieku), oraz coś, co pierwotnie miało być spodniami haremkami, ale po drodze zmieniła mi się koncepcja.
Czego Mono nie ma to włosów- nie dajcie się zwieść, to tylko jedno pasmo od koszmarnej, plastikowej peruki, którą trzeba było w końcu zutylizować.
Nie ma też butów oraz spodni.
I tak trafił lepiej od Chloe, dla której niestety nie ma ratunku (obie peruczki okazały się za duże i na razie nie przewiduję dalszych ślepych prób).
Tak, jestem wyrodną matką moich milczących i zaniedbywanych dzieci. 
Wezwijcie lalkowy patrol :)

This rant is about my disability when it comes to difficult art of dressing dolls. Mono still has no wig (this is just a fake wig), a poor excuse of tee and old sock that acts as scarf and beanie.
Sadly, you cannot make a shoes out of socks so he is not only pantless but also pies descalzos.
Soon. Soon, I swear.



In-joy