Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Hybrydy. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Hybrydy. Pokaż wszystkie posty

13 sie 2015

Posted by MajorMistakes Posted on 04:00 | 9 comments

No i rok bliżej grobu


Dawno tej pani nie widzieliście, prawda? Wystąpiła na początku mojej sesji, dzielnie pozując wśród gruzów, podczas gdy moja koleżanka streszczała mi "Grę o tron". Trochę to wszystko trwało, więc uznałam, że należy jej się nieco słodsza seria zdjęć.

 "Faktycznie słodka... i  nawet zjadliwa!" A z jakiej to okazji psica pracuje nad takimi dobrymi rzeczami?





Z okazji moich urodzin. Psica na tyle mi się spodobała, że usiłowałam dorwać też Taylor, ale ona nie chodzi za mniej niż 50 złotych a tyle za jeden psi łepek (nawet uroczy) nie chcę płacić. Ktokolwiek widział, ktokolwiek się pozbywa- blog dorobił się własnego maila, więc serdecznie zapraszam na negocjacje.

Urodziny tradycyjnie spędzę poza domem, prawdopodobnie z dala od internetu, więc na jakieś 10 dni robię przerwę od forum i waszych blogów. Do zobaczenia!


Dzisiaj upływa też termin konkursu, jeśli ktoś by się jeszcze namyślił, to TUTAJ są zasady. 

25 maj 2015

Posted by MajorMistakes Posted on 19:37 | 8 comments

Cztery kąty a pies w piątym


First things firts: pozbywam się mang i książek, jak również lalek/lelkowych drobiazgów za (mam nadzieję) niewielkie pieniądze. Zapraszam do negocjacji, chętnie się pozbędę debrisu. Kolejne doładowanie będzie na tak zwanych dniach, bo od lalek trochę tłoczno w mojej szafie. Trzeba przetrzebić stado.

No, więc żeby tego dokonać, trafiłam na stronę mall.pl i dokonałam interesujących zakupów.
Kilka dni temu przyszła do mnie ogromna paczka, która zawierała trzy Super Models od Simby (na ciałka, bo jednak mimo zachęt nie potrafię się do nich przekonać) oraz lalkę zabawkę Vip Pets (można w tej chwili obejrzeć w Lidlu, aczkolwiek cena zupełnie nie zachęcająca).
Psinek w sklepie było na przecenie sporo, na takiej zupełnej przecenie, za 20 złotych- trzy. Zdecydowałam się na Cynthię, fascynatkę antycznej kultury (stąd to imię) i właścicielkę pięknego warkocza. Lalka przyszła w uroczym pudełku, które może przy odrobinie starania posłużyć jako tło do zdjęć małych lalek, do zestawu dołączona była szczotka, para kolczyków oraz srebrzysty wieniec laurowy (bardzo ładny) na rozciągliwej gumce (do wymiany).


A skoro już zrezygnowałam z pierwotnej wizji, postanowiłam nadać jej więcej życia- bo oryginalne ciałko nie dawało się jej wyszaleć.
Ciałko od SM Jul nadawało się wręcz idealnie a kolor pasował nadspodziewanie dobrze. Duży łepek utrudnia pozowanie, ale przy odrobinie cierpliwości da się zrobić wszystko.

 Ma słodki, sympatyczny pyszczek i całkiem przyzwoity makijaż. Jedyne, co mnie denerwuje, to niepotrzebne IMHO rysuneczki. Pewno miały budować charakter postaci- ale moim zdaniem odejmują trochę uroku psinie. Trochę boję się majstrować przy oczach zmywaczem po pazurów, ale może kiedyś się odważę.


 Włosy są gęste, asymetryczny warkocz- absolutnie piękny, niestety boczne kosmyki miały w sobie tyle utrwalacza, że musiałam zniszczyć fabryczną fryzurę i włożyć psinę pod kran.





 



 Psica, czy może bardziej koto-wiewiórka?

Taki trochę chaotyczny ten post, ale jestem tradycyjnie między egzaminami, a chciałam dać znać, że żyję. I pochwalić się Cynthią, bo strasznie się z niej cieszę- prawie tak, jak w mojej bjd, która chyba ostatecznie nie dotrze. Tylko tak strasznie ciężko kłócić się po angielsku ze sprzedawcą, który zna ten język jeszcze mniej niż ja :(

20 kwi 2015

Posted by MajorMistakes Posted on 19:25 | 17 comments

Drama-llama

Pssst! Chodź tutaj szybko! Mam Ci coś ważnego do powiedzenia!


Jestem mało socjalna i raczej nieśmiała...


...bywam niezręczna...



 ...no i zdjęcia zazwyczaj mam ruszone, o takie jak tutaj:


...często robię też dramę bez powodu.
 
Ale bardzo się cieszę, że mimo to przychodzisz tutaj, zostawiasz komentarz, i poświęcasz mi swój czas. Jestem za to bardzo, ale to bardzo wdzięczna :)

Czyli MM przeprasza za poprzedni post. Nagły (i krótkotrwały mam nadzieję) spadek formy spowodowała konferencja naukowa (naukawa/scientific-ish), której potwornie się bałam bo- patrz wyżej- wystąpienia publiczne nie są moją mocną stroną.
Było, minęło, zajęłyśmy nawet wysokie miejsce. Mam nadzieję, że w najbliższych miesiącach, które będą bardzo ciężkie i nic na to się nie poradzi uda mi się zminimalizować dramatyczne wpisy do minimum. I nie będę zamykać/otwierać bloga zbyt często.
Uczciwie uprzedzam, że blogi czytam, zdjęcia podziwiam, ale wszelką aktywność umysłową pochłania mi to trio: interna/ginekologia/chirurgia, z przerwami na medycynę sądową i okultysty...okulistykę. Czyli mogę być w najbliższym czasie drażliwa, kłótliwa i/lub milcząca.
Za wszelkie krzywdy przyszłe przepraszam i obiecuję zadośćuczynienie w pierogach/czekoladzie/innej tego typu walucie.
No.

4 kwi 2015

Posted by MajorMistakes Posted on 15:04 | 12 comments

W torebce

Weeeee! Coraz więcej odhaczonych pozycji na liście Imago , jest szansa, że uporam się z tym przed końcem roku. Wydaje mi się, że reszta osób zmieściła się w 30 dni, ale ja chyba żyję obok czasu, w słynnej L-przestrzeni.
Planów na zdjęcia mam generalnie mnóstwo, ale sporo wysiłku pochłania przygotowanie dioramy, wybranie lalki... tak że zazwyczaj kończy się to na złapaniu pierwszej lepszej delikwentki i ułożeniu jej na nieprzesadnie odkurzonej powierzchni.
Zdjęcia robiłam w dobrym świetle i z podstawą, ale chyba przesadziłam z filtrami i zabawą PS, bo wyszła ziarnina, prawda? Prawda. No nic, musicie uwierzyć na słowo, że zaczęłam zwracać uwagę jak fotografuję lalki, i z kadrów znikają takie kwiatuszki jak zwinięty top. Albo papier po nielegalnie jedzonej czekoladzie.
Jeśli kogoś interesuje pozowanie, to TUTAJ znajdzie bardzo fajny pomysł na naturalne zdjęcia w plenerze.
Alors...

Co noszę w torebce?


Telefon, kosmetyczkę, fartuch i stetoskop, portfel, czytnik, notatnik i stertę długopisów. Okulary przeciwsłoneczne. Płyn do dezynfekcji rąk. Krem do łap i sztuczne łzy. Saszetkę na drobne. Niewymowne środki higieny osobistej :) oraz pendrive. Klucze do pokoju. Balsam do ust, a czasami pięć.
Mp4  ze słuchawkami. Bywa, że tablet. Gumy do żucia. Suszone owoce albo sezamowy baton z Lidla. Samoprzylepne karteczki. Lusterko. Kurz. Skasowane bilety i nieoddane długopisy (stąd ta sterta). W torbie noszę swoje przyszłe zmiany zwyrodnieniowe kręgosłupa, i obietnice, że zmienię ją na plecak.
Okazjonalnie wozi się w niej lalka.




Wiecie, że minęły 3 lata mojego lalkowania? 31 Marca założyłam pierwszego, siostrzanego (to ta jeszcze mniej udana siostra;)), na którym dość szybko pojawiły się wpisy lalkowe, na tyle liczne, że stworzyłam to miejsce. Nie pamiętam, kto był pierwszą nagabywaną przeze mnie lalkową osobą, ale waham się między Królikiem a Starym Zgredem, na których blogach spędziłam po kilkanaście godzin cięgiem. 
Z okazji takiej okrągłej rocznicy powinnam była przygotować jakieś rozdanie, zabawę czy cuś, ale hm. Nie przygotowałam. Obiecuję, że pomyślę solidnie nad formą i nagrodami, i postaram się zorganizować ją bliżej lipca. 
To trzymajmy kciuki za następne trzy lata, prawda?

 Barbie Korean Court na ciałku SuperModel Miri. 


22 mar 2015

Posted by MajorMistakes Posted on 16:20 | 10 comments

Wiosenne, mroczne dni...

...Nadchodzą, brzydkie słowo na >E< mnie czeka... więc zawczasu naprodukowałam zdjęć. Zadowolona schowałam lalki, schowałam wszystkie drobiazgi, i dwa dni później odkryłam, że jednak w mojej kreciej norze zdjęcia mogę robić wyłącznie w południe, najbardziej słoneczny dzień w roku, najlepiej na parapecie i tylko wtedy słońce jest w zenicie. A i tak będą mi się ręce trzęsły jak w delirium.

Szkoda mi trochę włożonego w to wysiłku, no i co tu ukrywać- jeśli nie wrzucę zdjęć teraz, to następne zrobię za miesiąc. Albo i gorzej, bo jednak kwiecień-maj-czerwiec będą mordercze pour moi, w tym roku muszę zmobilizować się maksymalnie i lalkowanie lepiej byłoby odłożyć na półkę.

Korzystając z czasu antenowego serdecznie przepraszam za moją wzmożoną aktywność na forum
i stalkowanie Waszych blogów- jak zawsze przed egzaminem robię WSZYSTKO, żeby tylko uniknąć nauki. Alors... Mocno stereotypowa sesja Kayli.







Cień należy być może do mojej Psicy, która intensywnie chciała uczestniczyć tamtego dnia w sesji :)






Modelka: Really Rosy Lea na ciałku Liv Sophie

17 mar 2015

Posted by MajorMistakes Posted on 21:36 | 7 comments

Na półce

Kolejna próba wykończenia wyzwania Imago (ktoś jeszcze pamięta, że brałam udział?), tym razem Na półce.
Bawiłam się filtrami, bo mimo trupiej barwy ciało klona fashionistki i tak było za kolorowe dla tej główki.
W tle mój panieński pokoik :)


Modelka to klonik Jenny na ciele klona fashionistki. 

5 sty 2015

Posted by MajorMistakes Posted on 22:45 | 16 comments

Detronizacja, dekapitacja


Swego czasu kupiłam od kolekcjonera Princess of Japan. Mold Kayla, piękna lalka- niestety nie umiem odtworzyć zniszczonego koczka- marzenie. Miałam wtedy jeszcze obsesję i parcie na uruchamianie tych nieruchliwych lalek, więc spędziłam naprawdę sporo czasu na znalezienie ciałka (niedrogiego, dodajmy) pasującego do niej kolorem. Znalazłam, kupiłam- stockowe ciałko Pullipa. Ma swoje wady- ograniczenia w ruchomości głową, naprawdę nieciekawe stopy, to, że to ciało nastolatki... Kolor był dobry, Japonka ruchliwa, ja szczęśliwa.
Do czasu, aż dotarła do mnie główka klonika lalki Licca (?)- miała dostać coś po skipper, miała poczekać cierpliwie, miała... Zaraz następnego dnia dokonałam detronizacji i zdekapitowałam piękną Kaylę, a pullipowe ciało otrzymała Licca (chyba Licca, nie rozeznaję się w tych lalkach zupełnie). Nic to, że wady ma jak wyżej pisałam, kolor dla odmiany niedobry bardzo- jestem szczęśliwa.

Myśl na dziś: habemus novam Reginam.






Ciało nie jest tak zupełnie bezużyteczne, umożliwia trzymanie przedmiotów:




Fragment chińskiego stojaka, różnica w kolorze, czyli nie spełniłam zeszłorocznego postanowienia, i zdjęcia dalej dupne robię :P


1 gru 2014

Posted by MajorMistakes Posted on 22:30 | 16 comments

Timber!

Pełen sukces- udało mi się dopasować koszmarnie niekompatybilne ciałko Steffi Love od Simby z którąś z moich Mattelowych głów. Założenie miałam dobre i szukałam w lalkach z lat mocno minionych, dla chętnych- pasuje też Fountain Mermaid Barbie, Twirling Ballerina i z grubsza Hawaiian Fun Kira. I oczywiście wszystko, co przypomina te^ panny kolorem.

Ciałko SL było omawiane w wielu obszernych postach, jakie jest wie pewno każdy. O czym należy pamiętać to to, że ma ono inny zaczep głowy niż lalki Mattela. O, taki:


Kulki za Chiny Ludowe nie da się wcisnąć na mattelowski łeb, być może dałoby się załatwić sprawę przy pomocy nożyczek, ale nie oszukujmy się- to trochę drastyczne. Podeszłam do problemu od strony  szyi. Nad świeczką ogrzewamy kulkowy element, wystarczająco długo żeby zmiękł, ale zbyt krótko, żeby go zniekształcić lub spalić. Następnie przez szmatkę (plastik będzie bardzo gorący!!!) wygładzamy szyję spłaszczając kulkę. Obracamy ciałko i pracujemy nad następnym fragmentem.
Mnie udało się spłaszczyć szyję z tyłu i po bokach, przodu właściwie nie musiałam zmieniać, głowa weszła bez problemu.
Kira co prawda jest w stanie tylko przeczyć, przytakiwanie-ponad jej możliwości :) ale zyskała na mobilności, więc chyba powinna być zadowolona.



Kirę zdobyłam za jedyne 5 złotych (plus haracz dla Poczty), ma oryginalne wdzianko i chyba nieruszany warkocz. Strój jak widać do końca nie pasuje na lalkę (schudło się biedaczce), buty Katniss Everdeen również-lalka stoi w nich na czubkach palców, ale jak stoi- udało mi się ją ustawić bez podpórki!- a pasek to pasek od zegarka, a raczej jego fragment.


 Wygląda na raczej zadowoloną.







Podczas przygotowań do sesji ucierpiała jedna Steffi Love, dobrze tak paszczurowi.


In-joy

30 lip 2014

Posted by MajorMistakes Posted on 23:37 | 20 comments

Kości TURPIZM

Wiecie jaką zasadniczą wadę mają różne wyzwania? Otóż trwają długo, ale to długo po tym, kiedy znikają nam resztki zapału. A potem przeganiamy przypomnienia w telefonie czy starannie omijamy wzrokiem posty innych, bardziej wytrwałych osób biorących w zabawie udział.
  Mój rekord to trzyletni challenge na dA-nieskończony, skasowałam stare konto. Tym razem dziwnie się zawzięłam i nawet nie dopasowuję zrobionych zdjęć do tematów, widać jednak dojrzewam. 

Skończyłam moją przygodę z Twin Peaks i szukałam jakiegoś serialu, który wciągnąłby mnie tak samo. Nie jest ze mnie serialowe zwierzę, TP to chyba drugi tasiemiec, który obejrzałam w całości. Pierwszy to "Allo, allo", więc wiecie... No, była jeszcze cudowna seria poirotowska (David Suchet- fangirl mode on weeeeeee, fangirl mode off), ale ominęłam Housy, Lost, Wilkołaki i Trony jakoś bezkolizyjnie. O czym ja to? A, serial. 
  Krótko mówiąc- wdepnęłam przypadkiem na stronę serialu "Bones". Jak zrozumiałam rzecz jest o antropologu kryminalnym. Antropolog, medycyna sądowa, prosektorium, kości- ile możliwości!*





Czy oświetlenie chociaż odrobinę oddaje klimaty prosektorium? Strasznie żałuję, że udało mi się pokazać szkieletu w całej okazałości (a tak pracowicie go wycinałam, dopiero przy drugiej kończynie górnej mi się znudziło!), ale niestety musiałabym pokazać znakomicie uchwycony na zdjęciu bardak.


Uwielbiam tę lalkę. Nie tylko zakochałam się w niej w wieku zdecydowanie zbyt dojrzałym na lalki, nie tylko widziałam tylko jedno małe zdjęcie w katalogu- ona ma jeszcze elektryzujące się włosy, zupełnie jak ja! Dziesięć minut po układaniu wyglądają dokładnie tak samo, ja przestałam się tym przejmować- no a przecież nie będzie mi lalka chodziła z fryzurą lepszą ode mnie!




A to zdjęcie, którym się sugerowałam...


Nie mam niestety lalki, która miałaby tak wyraźnie zaznaczone kąty żuchwy jak aktorka. Nie mam też granatowego fartucha i takich eleganckich pojemników na szczątki ludzkie :) Ale w wyobraźni wszystko się zmieści, prawda?

* Jest jeszcze "Sześć metrów pod ziemią" i nawet pasowałby do dzisiejszego grzebania się w skrzynkach z ziołami, ale to zbyt eeee, specyficzne dla mnie). 


In-joy

30 maj 2014

Posted by MajorMistakes Posted on 00:58 | 11 comments

Drzewa

Co tam u was, moje robaczki? Musicie przyznać, że nie torturuję was za bardzo strumieniem świadomości :)
Ale oto nadszedł (a potem minął) maj, może Saska Kępa pachnie bzami, za to okoliczne krzaki zapachniały piwem i popiwem- uroki mieszkania w miasteczku studenckim.
Wszędobylskie grile, szkło, resztki kiełbasy wczorajszej, oraz produkty przemiany materii (serio, rozprawkę "student najniższą formą życia- uzasadnij" mogłabym machnąć od ręki) zniechęcają do spacerów z lalkami, ale żeby odhaczyć kolejny punkt z listy Imago sięgnęłam do zdjęć robionych w czasach, gdy świat był świeży, zielony, i dużo mniej... wonny. Czyli mniej więcej z kwietnia.




 - Wiesz, przyszło mi coś na myśl...



 - Hmm?
- Po czym poznaje się prawdziwego mężczyznę... A skoro drzewo posadzone w październiku zimę przetrwało, a kredyt na budowę domu mało realny...


- Drzewem bym tego nie nazwała, ale chyba wiem do czego zmierzasz.



Tym prorodzinnym  i optymistycznym akcentem zakończę :)

In-joy

30 mar 2014

Posted by MajorMistakes Posted on 22:29 | 19 comments

Początek



Ze dwa lata temu bycie człowiekiem-skarpetą zaczęło mi wybitnie przeszkadzać. Zaczęłam walkę z własnym niechciejstwem, na początku samotnie, potem...
w sumie dalej samotnie, ale wspomagałam się już literaturą fachową. Poradnik był gruby, świeżo wydany i niestety pożyczony- stąd nie przytoczę dzisiaj ani tytułu, ani autorki.
  Ideą było poświęcenie miesiąca na daną dziedzinę- styczeń był, o ile dobrze pamiętam, miesiącem porządków- oraz wyrabianiem sobie przez ten okres dobrych nawyków.
W następnym miesiącu wyznaczaliśmy nowe cele, mając nadzieję, że nowe nawyki zakorzeniły się wystarczająco głęboko, by przetrwać z nami długie lata. Mniej zdyscyplinowane pięciopalczaste leniwce zachęcane były do prowadzenia tabelek z rezultatami naszych wysiłków.
   Niedawno przerzucałam stare kalendarze i natknęłam się na notatki z tamtego okresu. Jakby to powiedzieć...nie udało mi się ANI RAZU przez pierwszy miesiąc przeznaczyć na naukę dwóch godzin dziennie*, za to co rano sumiennie szczerzyłam się do lustra. Wiecie, pozytywne nastawienie, pokochaj samego siebie, dobry początek dnia.

* Dni pre-kolowialne się nie liczą.

 Co rano bohatersko powstrzymywałam zdrowy odruch pokazania swojemu odbiciu środkowego palca.


 Chodziłam też spać przed 23. Niestety, kiedy byłam już bardzo bliska pokochania siebie, na horyzoncie pojawiło się ciężkie kolokwium, które elegancko oblałam. Przesypiane noce poszły w cholerę, myśli o samoakceptacji zresztą też. 

 Kiedy pogłębiłam swoją wiedzę o raku sutka, krocza oraz prostaty, musiałam oddać książkę. Na tym skończyły się próby uzdrowienia mojego życia...for now, że sparafrazuję Froggy Stuff. 


Chciałam tutaj podziękować wszystkim, którzy wzięli udział w dyskusji pod poprzednim wpisem. Prawidłowa odpowiedź to Streptococcus pneumoniae.
Najbliżej prawdy były Mad Telepath (obstawiała dwoinkę) oraz Lunatyczka (zgadła, że dorodny drobnoustrój). Uroczą bakterię (Metka) od biedy uznaję, chociaż uroku w niej nie widziałam.
  Uczestnikom, którzy sugerowali, że mam pasożyty (Medith- glisty oraz Ashoka- owsiki) oznajmiam, że w takim przypadku zastosowałabym Domestosa zewnętrznie
i wewnętrznie, ponieważ zajęcia z parazytologii skutecznie mnie do tych stworzeń zniechęciły. Nie zna grozy życia, kto nie oglądał masywnej glistnicy (nie guglajcie, nie warto).
Cieszę się, że wróciłam do życia i lalkowania :)


In-joy